Wychowywanie dziecka bez pomocy dziadków i innych członków rodziny

Wychowywanie dziecka bez pomocy dziadków i innych członków rodziny

Wychowywanie dziecka bez pomocy rodziny, wspólne wychowywanie dzieci

Przeprowadzasz się do większego miasta- bo studia, bo nowa praca, bo chęć zmiany otoczenia. Jesteś praktycznie zdana tylko na siebie. Okazuje się, że aklimatyzujesz się szybciej niż przypuszczasz, szybko integrujesz się z nowym otoczeniem i wcale nieśpieszno Ci wrócić. Po drodze poznajesz miłość swojego życia i ku ogólnej radości okazuje się, że obojgu podoba się tu gdzie żyjecie i chcecie osiąść na stałe. W naszym przypadku naszym miejscem na ziemi stał się Gdańsk.
Wszystko układa się po naszej myśli, wspaniały związek zaowocował małym Tomkiem, który stał się oczkiem w naszych głowach.
Brzmi sielankowo - idealne małżeństwo z malutkim dzieckiem.
Po urodzeniu Tomka oczywiście wszystko się zmieniło. Jeżeli chcemy wychować mądrego i zaradnego człowieka, to oczywistym było,że trzeba natychmiast zmienić priorytety w naszym życiu.
Zaczyna się niewinnie. Zaczyna się wstawanie w nocy na karmienie, przewijanie, kąpanie. Dzień zaczynam układać pod drzemki syna. Mąż wraca do pracy... i nagle bach! Zostaję sama z malutkim okruszkiem, który zdany jest tylko i wyłącznie na mnie dopóki mąż nie wróci z pracy. Pierwszy tydzień - praktycznie nie istniał dla mnie świat. Żyłam w sypialni z niewielkimi przerwami na jedzenie i wyjścia do łazienki. Później odkryłam, że jak przejdziemy do pokoju dziennego to się nic nie stanie. W kolejnych tygodniach zauważyłam, że jak zrobię sobie makijaż to lepiej się czuję jako kobieta. Odkryłam, że spacery są super i ja odpoczywam i synek też. A później było tylko lepiej...W tym czasie z mężem byliśmy zdani sami na siebie.
Było mi przykro słysząc mnóstwo "rad" dotyczących ubioru, karmienia etc. (o które de facto nie prosiłam), które obniżyły moją wiarę w siebie, niby błahostki a gdzieś tam wątpliwości zostały zasiane...I to był punkt przełomowy. Zacisnęłam pięści i wzięłam sprawy w swoje ręce.
Było chwilami bardzo ciężko, ze wszystkimi problemami musieliśmy uporać się sami - i to jeszcze z wyboru! Oczywiście mogłam chwycić za telefon ale uparłam się, że dam sobie radę, że później nie usłyszę - dobrze, że Wam pomogliśmy, bo sami byście sobie nie dali rady.
Miałam też propozycje - przyjedziemy jak nie będziecie sobie dawać rady - co to w ogóle znaczy? Jak to nie damy rady? Przecież to jest nasze dziecko, musimy sobie dać radę!
Czy daliśmy radę - oczywiście, że tak. Czy to nas wzmocniło?  Jeszcze jak! Dzięki temu, że nikt nam nie pomagał staliśmy się bardzo pewni siebie jako rodzice i bardzo szybko zaczęliśmy cieszyć się z macierzyństwa (zauważyliśmy, że z Tomkiem teraz więcej wychodzimy "na miasto", niż jak byliśmy tylko we dwoje).
Byliśmy odpowiedzialni za każdą decyzję, którą podjęliśmy, bez "dobrych rad" z przed trzydziestu lat. Dzięki temu sami pogłębialiśmy naszą wiedzę korzystając z najnowszych badań i zaleceń. To zbudowało naszą pewność siebie.
Sami decydujemy o tym jak chcemy wychowywać nasze dziecko, bez żadnego ingerowania osób trzecich.
Sami decydujemy (dopóki nie zacznie sam wyrażać swojej opinii) jak będziemy ubierać nasze dziecko, czym będziemy karmić itp.
Zdarzają się telefony - ubierzcie go cieplej, karmcie go tak i tak, dlaczego go nie przepajacie itp itd... Trzeba uczyć się machnąć ręką. Powoli się tego uczę.
Wychowywanie dziecka bez pomocy rodziny ma swoje minusy. Nie ma się praktycznie czasu dla siebie. Jeżeli Ty nie pobujasz swojego dziecka to nikt za Ciebie tego zrobi. Nikt nie potrzyma Ci dziecka, bo Ty musisz szybko do toalety. Nikt go nie nakarmi, żebyś Ty mogła zjeść ciepły obiad. Twoje dziecko po prostu wrasta w Ciebie. Jesteś z nim non stop. Nie masz chwili oddechu, często zdarza się tak, że nie masz w ciągu dnia pięciu minut dla siebie. W chwilach załamania powtarzam sobie- każdego dnia będzie lepiej, on nie będzie mniejszy tylko będzie większy i wszystko będzie dobrze. A gdy już urośnie będziemy dumnymi rodzicami, którzy bez chwili wytchnienia dawali z siebie 110% nie prosząc i nie oczekując pomocy innych.
Co jeśli dziadkowie mieszkają za rogiem, albo w tym samym domu? Oczywiście ważne wspólne dojście do porozumienia.
To miłe jak ma się pomoc dziadków czy innych członków rodziny. Nie trzeba mieć turbo przyspieszenia w kuchni, gdy gotuje się obiad, a i czasem znajdzie się czas na zrobienie manicure lub wyjście z mężem na rankę, ba! nawet czasem mamy możliwość spokojnego zjedzenia obiadu! Korzystajmy z pomocy, ale z własnego wyboru i na naszych warunkach. Żyjmy w zgodzie ze sobą i przede wszystkim z samym sobą.

Najlepsze miejsce nad polskim morzem - Białogóra

Najlepsze miejsce nad polskim morzem - Białogóra

Kto był nad polskim morzem w ostatnim czasie, ten wie co dzieje się na plażach. Wystarczy słoneczny dzień a plaże zapełniają się pod samą linię wody. Parawany, ręcznik obok ręcznika, zgiełk, hałas i obsypywanie piaskiem przez przechodzących obok ludzi szukających skrawka wolnego miejsca, skutecznie odstraszają mnie od plażowania w mieście.
Jestem jedną z tych osób, które najlepiej odpoczywają w otoczeniu najbliższych. Lubię przebywać w miejscach spokojnych, pozbawionych zgiełku i pośpiechu. Lubię miejsca, gdzie można porozmawiać, pośmiać się, bez obaw, że sąsiadowi zza parawanu nie spodoba się suchar, który właśnie powiedziałam.
Tak trafiliśmy do małej miejscowości - Białogóra. Z Gdańska do Białogóry jest około 70 km i trasę pokonujemy w około 1 godzinę.

Plaża w Białogórze, Pusta plaża nad polskim morzem

Nie polecamy wejść w samej Białogórze. Jeżeli chcemy dostać się na szeroką, wolną od tłoku plażę najlepiej skorzystać z wejść położonych dalej, w stronę miejscowości Dąbki. Samochód najlepiej postawić na parkingu koło rzeki Białogórska Struga. Parking znajduje się za Rezydencją Myśliwską - Stadnina Koni Białogóra, kierujemy się dalej ulicą Bałtycką. Miejsca tam jest wiele, jeszcze nie zdarzyło się, że dla kogoś zabrakło. W tym roku powstał skrót przez rzekę do drogi Bałtyckiej (na tym odcinku jest już ona wyłączona z ruchu samochodowego). Naprawdę sporo drogi można zaoszczędzić.

Skrót z parkingu w Białogórze, Plaża w Białogórze
Skrót z parkingu do drogi Bałtyckiej

Do morza z parkingu jest nieco ponad kilometr. Droga prowadzi przez niezwykle malowniczy las. Cała trasa jest twarda, szeroka i prosta, więc pchanie wózka nie sprawia żadnego problemu. Warto przespacerować się w stronę Dębek. Trasa jest bardzo przyjemna. Idealna dla rowerzystów (wytyczona jest droga rowerowa R10) oraz szlaki konne. Przy odrobinie szczęścia możemy spotkać wycieczki konne.

Trasa rowerowa R10, trasa na plażę w białogórze, plaża białogóra


Reasumując Białogóra jest fantastycznym miejscem na odpoczynek dla całej rodziny. Bardzo polecamy wybrać się tam na wycieczkę rowerową, pieszą lub nawet konną. Jednak jeżeli chcemy zaparkować samochód i już widzieć morze to wybierzmy inne miejsce.

Pusta plaża w Białogórze,
Tomek odpoczywa na plaży ;)


Po drodze do Białogóry polecamy zajrzeć do Domowych Pączków w Wierzchucinie!



Pączki w Wierzchucinie - Najlepsze pączki nad morzem!

Pączki w Wierzchucinie - Najlepsze pączki nad morzem!

Niedziele w naszej małej rodzinie są dniem, który spędzamy wspólnie. Spacery, wycieczki czy zwiedzanie nowych miejsc powoli staje się naszym niedzielnym rytuałem.
Korzystając z dobrej pogody wybraliśmy się do Białogóry - dla nas to najlepsze miejsce nad polskim morzem, które znajduje się relatywnie blisko Gdańska. Dlaczego? Będę o tym jeszcze pisała :)
Kiedy już po raz kolejny planowaliśmy wyjazd do Białogóry, znajomy męża zapytał się czy próbowaliśmy już pączków, które są w miejscowości Wierzchucino po drodze nad morze - uznał je za najlepsze pączki jakie można dostać.
Jako, że z mężem uwielbiamy wszystko co słodkie koniecznie musieliśmy tam zajrzeć. Uwielbiam pączki. Co tu dużo mówić. Mogłabym je jeść codziennie, a na tłusty czwartek czekam z takim samym wytęsknieniem jak na Boże Narodzenie (wiadomo, że co zjedzone w tłusty czwartek to nie tuczy).
W zeszłym roku niestety nie udało się nam spróbować pączków, ponieważ, jak się dowiedzieliśmy na miejscu - pączki sprzedawane są tylko w sezonie (my byliśmy we wrześniu).
Planując dzisiejszy wyjazd mąż przypomniał sobie o pączkach. Domowe pączki w Wierzchucinie niestety nie mają swojej strony internetowej, oznaczone są na mapach Google, bez podania ulicy ale pinezka pokazuje dokładnie to miejsce. Według Google w niedzielę było nieczynne ale i tak mieliśmy po drodze to stwierdziliśmy, że spróbujemy. Radości naszej nie sposób opisać jak dojechaliśmy na miejsce i okazało się, że było otwarte.

Domowe pączki w miejscowości Wierzchucino, paczki wierzchucino

Budynek a raczej domek jest niepozorny, po przejściu przez bramkę mamy widok na pięknie zadbany ogród. 


Domowy ogród w pączkarni w Wierzchucinie, paczki w wierzchucinie



Domowe pączki w Wierzchucinie, paczki wierzchucino

Mimo, że kolejka zaczynała się już na dworze, to bardzo miło mi się czekało mając taki ładny widok, a dodatkowym atutem był zapach świeżych pączków, który był już wyczuwalny od bramki.


Zainteresowanie pączkami jest takie, że co się upiecze to od razu się sprzedaje, półki na których miałyby leżeć były puste (leżał jeden - przeznaczony jako zachęta dla os, żeby nie latały i straszyły oczekujących).

Wnętrze domowych pączków. Puste półki, to co się upiecze od razu jest sprzedawane. Paczki wierzchucino

W środku pomieszczenie jest malutkie, służy tylko do rozliczania i pakowania pączków, cały proces produkcji znajduje się w innym pomieszczeniu, którego nie widać.

Pączki w Wierzchucinie występują w trzech wariantach: z marmoladą, budyniem oraz myślę, że sezonowo- z jagodami. Dodatkowo możemy zakupić jeszcze rogale z marmoladą, budyniem oraz twarożkiem.
Wzięliśmy wszystkie trzy rodzaje pączków, chciałam wziąć również rogale, ale sprzedały się już rano (mam szczerą nadzieję, że przy naszej następnej wizycie będą - podobno są pyszne). 
Pączki są standardowych rozmiarów "pączkowych", nie za małe, nie przesadnie duże - takie w sam raz. 
Wszystkie trzy rodzaje są upieczone na śliczny złoty kolor z charakterystyczną dla pączków białą obwódką dookoła. Oblane są grubą warstwą lukru. Skórka każdego pączka była delikatnie chrupiąca a wnętrze bardzo delikatne, miękkie i po prostu pyszne. Nadzienia było bardzo dużo w każdym pączku. Marmolada pyszna, pączek z jagodami był faktycznie z jagodami. Najbardziej jednak zaskoczył mnie pączek z budyniem. Budyń w tych pączkach to po prostu coś niesamowitego, było go bardzo dużo, bardziej przypominał krem niż budyń waniliowy. 
Kupiliśmy osiem pączków. Zjedliśmy je na raz. Nie żałuję ani jednej kalorii i nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Dla tak pysznych wypieków kalorie przechodzą na drugi plan, na szczęście Wierzchucino znajduje się 64 km od nas, więc nie mogę być tam codziennie.

domowe pączki w wierzchucinie, najlepsze domowe pączki jakie można dostać jadąc nad morze

Niestety nie mamy zdjęć pączków... były za pyszne...





Pokój matki z dzieckiem Designer Outlet Gdańsk (wcześniej Fashion House Gdańsk)

Pokój matki z dzieckiem Designer Outlet Gdańsk (wcześniej Fashion House Gdańsk)

Wyjazd na zakupy z dzieckiem to nie lada wyzwanie. Aby taki wyjazd był przyjemny dla wszystkich członków rodziny, ważnych jest kilka spraw organizacyjnych.
Wszyscy się zgodzimy, że nasze pociechy mając pełny brzuszek lepiej znoszą wojaże mniejsze i te większe. Jeżeli któraś z mam nie przepada za publicznym karmieniem piersią albo dziecko potrzebuje spokojnego miejsca do konsumpcji, to warto odwiedzić pokój dla matki z dzieckiem/ pokój do karmienia.
Wybraliśmy się do Designer Outlet w Gdańsku. Jeżeli chodzi o wybór ubranek niemowlęcych to nie jest on niestety duży ale za to centrum jest przygotowane na zakupy z małymi dziećmi. W centrum znajdziemy trzy miejsca z przewijakami, w tym jedno przystosowane do karmienia najmłodszych. Przewijaki są dobrze oznaczone na czytelnym planie centrum.
Chciałabym skupić się na pokoju z przystosowaniem do karmienia. 
Pierwsze co się nasuwa to dobra lokalizacja. Pokój mieści się na środku outletu (naprzeciwko restauracji), więc w razie nagłej potrzeby, można szybko tam trafić. 
Po wejściu do całkiem przestronnego pomieszczenia (wózek się mieści), można zamknąć drzwi od środka, dzięki czemu mamy chwilę prywatności z maleństwem. 
Jeżeli chodzi o karmienie to do dyspozycji mamy tylko fotel, nic poza tym, aczkolwiek dla mam karmiących piersią zazwyczaj więcej nie trzeba. 
Nieco zaskoczyć nas może układ pomieszczenia, które jest podzielone na dwie części. W pierwszej obok fotela znajduje się małe krzesełko dla większego dziecka, lustro, oraz przewijak (do dyspozycji nie ma ręcznika papierowego do położenia na przewijak). W drugiej natomiast jest umywalka oraz dwie toalety: obniżona dla najmłodszych i jedna umiejscowiona standardowo. 
W pokoju dla matki z dzieckiem jest czysto i wszystko wygląda schludnie. Jest cicho i spokojnie. Dużym minusem takiego układu pokoju jest brak zamknięcia toalet co sprawia, że przykre zapachy krążą po całym pomieszczeniu.
Pokój dla matki z dzieckiem Designer Outlet Gdańsk, w pokoju znajduje się fotel, krzesełko dla większego dziecka, przewijak, dwie toalety, umywalka.

Pokój dla matki z dzieckiem Designer Outlet Gdańsk, w pokoju znajduje się fotel, krzesełko dla większego dziecka, przewijak, dwie toalety, umywalka.

Pokój dla matki z dzieckiem Designer Outlet Gdańsk, w pokoju znajduje się fotel, krzesełko dla większego dziecka, przewijak, dwie toalety, umywalka.

Pokój dla matki z dzieckiem Designer Outlet Gdańsk, w pokoju znajduje się fotel, krzesełko dla większego dziecka, przewijak, dwie toalety, umywalka.


Międzynarodowy Tydzień Karmienia Piersią 1-7 sierpień

Międzynarodowy Tydzień Karmienia Piersią 1-7 sierpień

Trwa Międzynarodowy Tydzień Karmienia Piersią. Każda matka, która chociaż trochę interesowała się sposobem karmienia swojego dziecka wie, że karmienie piersią jest najlepszym prezentem dla swojego dziecka. Dlaczego prezentem? Bo my matki mamy wybór.
W obecnych czasach reklamy mleka modyfikowanego są tak obiecujące i przekonywujące, że ich mleko jest po prostu doskonałe. Oczywiście po albo przed taką reklamą mamy informację, że mleko matki jest najwłaściwszym pokarmem dla dziecka. Tylko, że w tych reklamach dzieci są śliczne, wesolutkie i słodko śpią całe noce. Nie mają żadnych kolek, wysypek, suchych plamek na skórze, niespotykanych krostek o zawartości pieluch nie wspominając. Niestety karmienie piersią może się z tym wiązać.
Trwa kampania karmię jem wszystko. Sama będąc w ciąży czytałam mnóstwo artykułów, które upewniły mnie, że mogę jeść wszystko, co też czyniłam. Niestety były kolki i oczywiście zapalała się lampka - co jeśli coś zjadłam? Oczywiście spożywane jedzenie nijak się ma do kolek ale oczywiście kobieca logika - co jeśli to nieprawda? Po kolkach był płacz przy karmieniu, wicie się i ogromny płacz. Oczywiście w głowie - to moja wina. Później były wysypki. Zaczęło się niewinnie, później wysypka trwała nieustannie dwa miesiące mimo eliminacji różnych produktów z diety. Był mój ciągły głód, złe samopoczucie, uczucie porażki. Więc po raz kolejny karmiąc i prawie płacząc razem z dzieckiem nie raz myślałam nad wprowadzeniem mleka sztucznego - bo może lepsze. Jednak postanowiłam, że przetrwam, że jakoś wytrzymam i dam radę. Trwa siódmy miesiąc karmienia. Teraz jest już lepiej niż dobrze. W końcu mam spokój.
Po wielu rozmowach i przeczytanych historiach jestem pewna podziwu dla matek, które mimo gorszych problemów zdecydowały się na dalsze karmienie piersią. Po usłyszeniu wielu historii, moja mleczna droga wydaje się gładka jak niemiecka autostrada.
Czy jednak te matki, które zdecydowały się na mieszankę są złe i słabe? O nie nie nie. Z pewnością to jest ciężki wybór który musiały podjąć i to świadczy o ich sile. Druga sprawa to szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Jeżeli matka nie czuje się na siłach podjąć wyzwanie karmienia piersią to jest jej wybór i wszyscy (bez wyjątku!) powinni to uszanować. Każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej i czasami po prostu mm jest najlepszym rozwiązaniem.
Wszystkim nam matkom niezależnie od naszego wyboru należy się szacunek i akceptacja.
Copyright © 2014 Mama i Tata w Trójmieście , Blogger